zadzwoń: +48 579 981 433• napisz: ewaklimek@mp.pl

Zajrzeć w lustro

zajrzec w lustro 300x200ZAJRZEĆ W LUSTRO

Lustra są wszechobecne w naszym życiu. W lustrze poszukujemy potwierdzenia że dobrze wyglądamy, wykazania czegoś co wymaga poprawienia –fryzury, stroju. Lustrem mogą być czyjeś zakochane oczy pokazujące miłość i piękno drugiej osoby. Niemowlę też potrzebuje się widzieć, z tym że lustrem, które pokazuje dziecku jakie jest, jest jego matka. I właśnie o tym chciałabym napisać.

Narodziny dziecka to wydarzenie, które zmienia życie rodziny- niesie ekscytację, ale też lęki, –jakie to dziecko będzie, jakimi opiekunami okażą się rodzice, jak ułożyć sobie relację w parze wobec obecności nowego członka rodziny. Na postawę wobec dziecka wpływają wyobrażenia, co do bycia matką lub ojcem, postawa każdego z rodziców wobec ciąży, przebieg ciąży, porodu, stan zdrowia matki i dziecka w okresie poporodowym, sytuacja socjalna rodziny. W każdym z rodziców ożywają echa relacji z ich własną matką, ojcem, rodzeństwem, oraz dziecięce lęki. Ważne jest oczywiście też, co dziecko ze sobą przynosi, co daje z siebie –czy łatwo je zaspokoić, nakarmić, czy jest dzieckiem trudnym do ukojenia, z dużym poziomem napięcia i niepokoju, które mogą podkopać pewność siebie matki w zakresie opieki nad dzieckiem. Wszystko to wpływa na sposób, w jaki rodzice radzą sobie w tej nowej sytuacji.

Na wczesnych etapach rozwoju zasadniczą rolę odgrywa otoczenie, którego niemowlę jeszcze nie wyodrębniło z siebie. Oddzielanie „ja” od „nie –ja” zachodzi głównie w relacji z matką, którą dziecko wyodrębnia, jako obiektywnie spostrzeganą właściwość otoczenia. Początkowo niemowlę spostrzega matkę, jako cześć siebie, nie rozróżnia, co jest nim a co należy do matki –pierś po prostu jest. Następnie matka jest postrzegana, jako obiekt subiektywny, stworzony przez niemowlę. Postrzeganie matki, jako oddzielnego, niezależnego bytu jest kolejnym etapem. Proces ten zachodzi powoli a tempo zależy od cech niemowlęcia i otoczenia.

Zdolność matki do odpowiadania na potrzeby i niepokoje dziecka odgrywa kluczową rolę w powstawaniu podwalin pod emocjonalny rozwój dziecka, kształtowanie jego osobowości. By ten proces postępował nieodzowne jest odzwierciedlanie niemowlęcia przez matkę, pozostawanie z nim w kontakcie. Istotne jest jak dziecko jest trzymane przy karmieniu, kontakt wzrokowy, jak matka toleruje trudności dziecka z chwyceniem piersi –ale sama pierś (butelka) nie wystarczy, by zapewnić rozwój. Pierwszoplanowe jest by matka mogła spotkać się z niemowlęciem, zrozumieć i przyjąć jego emocje .

Gdy niemowlę patrzy na matkę widzi głównie siebie –jest dla niego lustrem w które dziecko zagląda. Matka patrzy na dziecko i to co widzi ona w dziecku wpływa na to jak dziecko przeżywa siebie. Matka oddaje dziecku to, co ono jej daje. Twarz matki odzwierciedlając dziecko, daje doświadczenie bycia widzianym, doświadczenie istnienia /Winnicot/. Bion opisuje proces pomieszczania i trawienia przez umysł matki surowych emocji dziecka i zwracania dziecku w formie przyswajalnych odczuć . Daje to podwaliny by patrzeć i widzieć i czuć się widzianym. W późniejszym okresie inni członkowie rodziny są włączani w proces odzwierciedlania, stają się dla dziecka lustrami.

W życiu każdej matki bywają chwile, gdy nie widzi ona dziecka. Bywają też takie matki, które nie oddają tego, co dzieci im dają, przez dłuższy czas. Wyobraźmy sobie twarz matki, które wyraża jedynie jej własne emocje- lęk przed bezradnością, odpowiedzialnością, irytację. Co w takiej sytuacji widzi niemowlę? Dziecko patrzy i nie widzi siebie. Twarz matki nie jest wtedy lustrem w które można zajrzeć. Znika doświadczenie, które mogłoby być zaczątkiem znaczącej wymiany ze światem, podczas której nadawane są znaczenia w świecie rzeczy widzialnych. Twarz matki staje się przedmiotem- płaskim zwierciadłem, na który można patrzeć, ale w który nie można zajrzeć.

Spotkanie matki z dzieckiem bywa bardzo trudne zarówno ze względu na gotowość matki jak i siłę dziecięcych uczuć. Trudnością jest, gdy matka sama nie doznała rozumiejącego odzwierciedlania, gdy w jej rozwoju coś poszło nie tak, szczególnie we wczesnym okresie /czego sama nie pamięta gdyż jest to okres przedwerbalny/.

Intymność relacji matki z dzieckiem powoduje, że zmartwienia jednego z nich są natychmiast przekazywane drugiemu, matka odczuwa je tak samo żywo i mocno jak niemowlę. W przeżyciu dziecka każdy bodziec jest zalewający i może „zagrażać” jego istnieniu – w porównaniu z życiem płodowym zapewniającym względną stałość warunków, ciągły pokarm i ochronę. Za komunikatami niemowlęcia kryją się lęki –odległe i niewerbalne –o nieistnieniu, śmierci. Bezpośredni kontakt z dzieckiem budzi w matce jej własne pierwotne, przytłaczające niemowlęce lęki, /„lęki dziecięcego pokoju „ wg. Fraiberg/ pozostające do tej pory głęboko w nieświadomości, których każdy doświadczał w dzieciństwie. Ciągłość opieki nad niemowlęciem powoduje, że matka wchodzi w kontakt z tymi pierwotnymi lękami. Jest bardzo trudnym znosić te emocje, każdy naturalnie chroni się przed nimi. Budzą one w matce lęk, że nie potrafi dziecka/siebie przed nimi uchronić, szczególnie wobec świadomości podstawowej odpowiedzialności dorosłych. Jeśli matka zidentyfikuje się z nimi, może to prowadzić do trudności w utrzymaniu dorosłej perspektywy i paraliżu w opiece, zerwaniu kontaktu z dzieckiem. Wobec zagrożenia dorosłego „ja” (self) prymitywnymi, dziecięcymi lękami matka może czuć, że odchodzi od zmysłów lub usilnie stara się utrzymać dorosłą pozycję odcinając się od kontaktu z dzieckiem.

Poród, opieka nad dzieckiem, może naprawdę wprowadzić matkę w stan bezradności –stan, z którym od dawna nie miała kontaktu, którego za wszelką cenę chciałaby uniknąć. Ciąża, poród mogą być odbierana, jako atak na ciało kobiety oraz rozpad poczucia siebie jako np. superkobiety –zgrabnej, sprawnej zawodowo, aktywnej towarzysko. Skutkuje to konfliktem między pragnieniem bycia super matką a wściekłością na dziecko zmuszające kobietę do ulegania jego potrzebom, ale też na siebie, że się ich nie spełnia. Dochodzi do tego poczucie bycia ograbianą z uwagi i troski –wszystko jest wokół dziecka. Mogą pojawiać się myśli, że dziecko to potwór rujnujący życie rodziców, co wzmaga fantazje o własnej oraz dziecka destrukcyjności. Dziecko może być odbierane jak młodsze rodzeństwo matki /np. siostra, która zabrała uwagę i miłość matki/, wywoływać zazdrość i niechęć do zaspokajania jego potrzeb.

Wiele takich myśli nie jest uświadamiane, ale zaburzają relację z dzieckiem, co z kolei wywołuje poczucie porażki i dalsze trudności –zaczyna się błędne koło. Dziecko staje się męczącym obowiązkiem. Powstaje zamknięty krąg, w którym matka czuje się prześladowana i zarazem prześladująca, a możliwość odpowiadania na potrzeby niemowlęcia spada.

W sytuacji jak wyżej, pomocne jest znalezienie tego „trzeciego”, który mógłby odebrać komunikaty zagubionej matki. Trzecim może być ojciec dziecka, ktoś z rodziny /babcia, przyjaciółka/, osoba, z którą matka czuje się bezpiecznie, ufnie. Nie zawsze taka sytuacja zachodzi, z różnych powodów. Często wsparcie w kręgu najbliższych osób nie jest dostępne, matka ma skomplikowana relację z własną matką, zdolność do przyjmowania wsparcia przez matkę jest obniżona, wymagania wobec samej siebie by być dobrą matką przesadzone i nierealistyczne. Wtedy może być potrzebna pomoc specjalisty psychoterapeuty –tego trzeciego, z którym można omówić trudności, który da zrozumienie, wsparcie, przyjmie zaburzające emocje.

Psychoanaliza upatruje ratunek w utrzymaniu zdolności do myślenia –co zapobiega zalaniu przez ekstremalne emocje. Nacisk kładzie na rozwijanie raczej zdolności do myślenia niż do działania, gdyż zdolność do podtrzymywania uważnej obecności jest kluczowa w nawiązaniu wspierającego kontaktu z niemowlęciem. Psychoterapia psychoanalityczna pomaga w uznaniu ambiwalentnych uczuć wobec dziecka, w empatycznym rozumieniu co może czuć dziecko, w znoszeniu nieznośnych uczuć smutku, lęku, wytrzymywaniu niepewności, co do tego, co dziecko wyraża, rozwija bycie emocjonalnie dostępną, stwarza połączenia między obecnymi trudnościami a własnymi dziecięcymi doświadczeniami. Interpretacja jest jak lustrzane odbicie pokazujące wewnętrznemu dziecku pacjentki jej własną twarz. Pacjentka może „się zobaczyć”, poczuć, że to jest ona, a w ten sposób wyodrębnić się od dziecięcych uczuć, budować poczucie siebie jako matki.

By matka mogła pomyśleć o dziecku musi doświadczyć, że ktoś myśli o niej. Gdy matka czuje, że ją ktoś rozumie, że jej własne emocjonalne potrzeby są zaspokojone, jest w stanie dbać o potrzeby dziecka, nawiązać z nim żywy kontakt.

Najbardziej pomożemy dziecku, gdy zaproponujemy pomoc dziecięcym, potrzebującym częściom jego rodziców.

Za: D.W.Winnicot „Zabawa a rzeczywistość” Wydawnictwo Imago, 2011; L.Emaanuel i E.Bradley „co się dzieje z tym dzieckiem” Oficyna Wydawnicza Fundament, 2018